Dekoria Love

Gdybym trzymała się pierwotnego planu, dziś pewnie urządzałabym wnętrza.

Gdybym trzymała się pierwotnego planu, dziś pewnie urządzałabym wnętrza.
arrow_downward

Zapraszam do kontaktu Ale wystarczył jeden kurs home stagingu, abym zrozumiała, że wolę trzymać w ręku aparat niż próbnik kolorów. Zamiast stylizować – zaczęłam obserwować i łapać momenty, w których światło, przestrzeń i intencja spotykają się w jednym kadrze.

To wtedy fotografia przejęła stery w moim życiu zawodowym.

Najpierw był zachwyt. Potem nauka, ćwiczenia, pierwsze zlecenia. Z czasem przyszły współprace z architektami i projektantami, którzy – tak jak ja – widzą w przestrzeni coś więcej niż surowy układ mebli.

Dziś, po dziewięciu latach pracy z hotelarzami, deweloperami, agentami nieruchomości i prywatnymi inwestorami, mogę powiedzieć jedno: najbardziej fascynuje mnie moment, w którym czyjaś koncepcja zyskuje idealny kadr.

Wnętrza to wybory i kompromisy. Ludzie z emocjami, potrzebami i całym swoim życiowym bagażem. I to właśnie te wszystkie fragmenty opowieści staram się uchwycić. Pracuję głównie z projektantami i architektami, którzy szukają zdjęć z duszą. Którzy chcą pokazać emocje, stojące za projektem.

Z większością moich klientów współpracuję latami. To najlepszy komplement, jaki mogę sobie wyobrazić – bo za długofalową współpracą zawsze stoi coś więcej niż tylko dobrze zrobione zdjęcie.

Na sesjach jestem obecna w stu procentach – nie tylko jako fotograf, ale też jako osoba, która rozumie stres, chaos i napięte terminy. I która wie, że dobra fotografia to ostatni szlif dobrego projektu.

W życiu, tak jak na zdjęciach, szukam balansu. Pomiędzy światłem a cieniem. Szerokim kadrem a detalem. Zachwytem a spokojem.

Ale wystarczył jeden kurs home stagingu, abym zrozumiała, że wolę trzymać w ręku aparat niż próbnik kolorów. Zamiast stylizować – zaczęłam obserwować i łapać momenty, w których światło, przestrzeń i intencja spotykają się w jednym kadrze.

To wtedy fotografia przejęła stery w moim życiu zawodowym.

Najpierw był zachwyt. Potem nauka, ćwiczenia, pierwsze zlecenia. Z czasem przyszły współprace z architektami i projektantami, którzy – tak jak ja – widzą w przestrzeni coś więcej niż surowy układ mebli.

Dziś, po dziewięciu latach pracy z hotelarzami, deweloperami, agentami nieruchomości i prywatnymi inwestorami, mogę powiedzieć jedno: najbardziej fascynuje mnie moment, w którym czyjaś koncepcja zyskuje idealny kadr.

Wnętrza to wybory i kompromisy. Ludzie z emocjami, potrzebami i całym swoim życiowym bagażem. I to właśnie te wszystkie fragmenty opowieści staram się uchwycić. Pracuję głównie z projektantami i architektami, którzy szukają zdjęć z duszą. Którzy chcą pokazać emocje, stojące za projektem.

Z większością moich klientów współpracuję latami. To najlepszy komplement, jaki mogę sobie wyobrazić – bo za długofalową współpracą zawsze stoi coś więcej niż tylko dobrze zrobione zdjęcie.

Na sesjach jestem obecna w stu procentach – nie tylko jako fotograf, ale też jako osoba, która rozumie stres, chaos i napięte terminy. I która wie, że dobra fotografia to ostatni szlif dobrego projektu.

W życiu, tak jak na zdjęciach, szukam balansu. Pomiędzy światłem a cieniem. Szerokim kadrem a detalem. Zachwytem a spokojem.

Zapraszam do kontaktu

Przewijanie do góry